-->

text

update: 18.10.14. Drodzy fani, nie zawiesiłam bloga, jednak TR i Lauriego sa powodami brakiem nowości i notek na blogu. Jesli pojawia sie konkretne informacje na temat zespołu jak i solowej kariery Linta, oczywiście napisze o tym :). Mam nadzieje, ze szybko powrócę do blogowania, tak jak i Wy do czytania i dyskusji. Pozdrawiam!

5 lutego 2014

Amanda i antybohater - wywiad z Lauri'm

TheRasmus Aga | 5 lutego 2014 | | | |
Co do licha Lauri z The Rasmus wyprawia?

Takie pytanie zadaje redaktorka, Reeta Niemonen w rozmowie z Lauri'm. 6. lutego w najnowszym numerze fińskiego magazynu dla uczniów szkół średnich, Improbatur, pojawi się odpowiedź. Jednak już dziś możemy przeczytać cały artykuł, który został umieszczony w wersji angielskiej na stronie fińskiego stowarzyszenia licealistów, lukio.fi. Wywiad mówi m.in. o początkach zespołu, największym koncercie w ich karierze, o rasmusmanii, Amandzie i planach na przyszłość. Zapraszam do przeczytania streszczenia publikacji, które zamieszczam poniżej.

Artykuł rozpoczyna się słowami: Jesteś pewnym rodzajem antybohatera, który po prostu siedzi na drzewie i spogląda na świat z góry. Te zdanie zostało powiedziane przez amerykańskiego producenta Desmond Child opisując Lauri'ego Ylönen'a podczas nagrywania albumu Black Roses w 2008 r. Lauri wspomina kiedy pierwszy raz The Rasmus wystąpił na żywo. Było to w latach szkolnych, kiedy to członkowie zespołu mieli po 14 lat. Niektórym z ich znajomym trudno było uwierzyć, że zespół napisał tekst do piosenek, które zostały zagrane tego pamiętnego dnia. Podczas prób, Rasmusi najczęściej grali utwory Nirvany i Metallici. Przed The Rasmus, Lauri grywał na perkusji. Jego siostra zasugerowała, żeby spróbował śpiewu. Na początku Lintowi nie widział mu się ten pomysł, ponieważ sądził, że jego głos brzmi strasznie na nagraniach. Przez kolejne lata zespół spędził na koncertowaniu w klubach dla młodzieży i zaczął zdobywać fanów dzięki funk'owym brzmieniu. Z uśmiechem na twarzy Lauri wspomina: Byliśmy tak bardzo podekscytowani, kiedy dowiedzieliśmy się, że na występ przybyło 63 słuchaczy, gdzie dzień wcześniej było ich 52. 

Wieczorne występy zaczęły być ważniejsze niż szkoła. Lauri rozwiązał ten problem poprzez rezygnację z edukacji na rzecz porannych prób zespołu. Ogromna energia The Rasmus została miło przyjęta przez ulicę. Sądzili, że jeśli album będzie klapą - po prostu nagrają kolejny. Jednak wytwórnia muzyczna nie była aż tak optymistycznie nastawiona. Poproszono zespół o śpiewanie w języku fińskim. Lauri nie zdecydował się na taką zmianę: Sądzę, że proponując taką zmianę wytwórnia chciała polepszyć zyski. Lecz mieliśmy wizję wyjazdu za granicę. Nie było sensu zmiany języka na fiński. 

Na początku 2000 roku zespół podpisał kontrakt ze szwedzką wytwórnią muzyczną. Album Into był wynikiem ich pewności siebie. Po wielkim hicie F-F-F-Falling, nastąpił kolejny hit In The Shadows z 2003 roku, z albumu Dead Letters. Po tych sukcesach, trudno było pozostać w Finlandii dłużej niż chwilę. Lauri nie wiele pamięta z tamtych lat: Jednego dnia jesteś w Anglii, drugiego w Kalifornii i przez cały czas jesteś w drodze i całkowicie zmęczony. 

Największa publiczność, która miała przyjemność uczestniczyć w koncercie The Rasmus pojawiła się w sierpniu 2013 r., w Wołwogradzie [Rosja]. Miasto świętowało 70. rocznicę bitwy pod Stalingradem. Stojąc na scenie nie było widać końca morza 200 tys. słuchaczy. Rasmusmania jest najbardziej intensywna w Ameryce Łacińskiej. Kiedy zespół planuje tam zagrać koncert, fani już czekają na nich na lotnisku, z domowymi ciasteczkami, a czasami nawet są w stanie przewrócić autokar podczas entuzjastycznego ścisku. Lauri sądzi, że powodem takiej popularności są słowiańskie (powinno być nordyckie / skandynawskie) dźwięki. Także czują pewną egzotykę, która jest odległa od pochodzenia. Na YouTube, większość fanów komentuje ich teledyski po hiszpańsku, rosyjsku, a nawet japońsku. Lauri zna wiele historii, gdzie fani tak bardzo podążają za zespołem, aż wylądowali w Finlandii. Lauri podaje przykład jednej fanki, która słucha ich muzyki, odwiedziła kilka razy Finlandię, a także znalazłam tam chłopaka. Niektórzy nawet zaczynają uczyć się języka fińskiego. Także jest ciemna strona międzynarodowej popularności - zespół ma nie wiele czasu na tworzenie muzyki. Szczególnie Lauri narzeka na brak czasu, kiedy album staje się hitem. Wtedy codziennie może być nawet 14 wywiadów oraz wiele wieczornych spotkań. 
Kiedy światła są przygaszone, Lauri nakłada kobiecy makijaż, blond perukę i kabaretki. Zaczyna się rozbierać i kręcić się na rurze - to jest nowy projekt Lauri'ego. Wiele fanów The Rasmus było przerażonych, kiedy to zobaczyli teledysk do piosenki She's a Bomb [obejrzyj tutaj]. Nie jest rzadkością, kiedy to członek zespołu mierzy się z krytyką po podjęciu się kariery solowej. Pomimo negatywnego przyjęcia ze strony fanów, stwierdza: Zabawne, kiedy odsłaniasz beztroski kawałek siebie w zwariowany sposób. To jest satysfakcjonujące, kiedy wiesz, że kariera solowa nie idzie w parze z tymi samymi oczekiwaniami co z drugą pracą. W karierze solowej towarzyszy mu Amanda, pacynka ze świecącymi się oczami. Nadchodzący solowy album jest również sygnowany jej imieniem. Pomimo, że Lauri zaangażował się w projekt Amanda, chce zapewnić, że kariera zespołu The Rasmus jest dla niego pierwszorzędna. Twierdzi, że jest w szczęśliwej sytuacji, gdyż popyt na zespół nawet jeśli jest najgorszy, jest wystarczająco dobry, co daje mu spokój do zajęcia się innymi zainteresowaniami. 

Lauri nie wie na jak długo pozostanie mu energia do występowania jako artysta, ale nie ma nic przeciwko, aby zostać kompozytorem. Mówi, że: Byłoby wspaniale grać na pianinie przed oknem, spoglądając na morze. Tworzyć inny rodzaj muzyki od Katy Perry. Jeśli ten plan nie wypali, wróci do szkoły, ukończy potrzebne kursy i spróbuje zostać architektem. Jednak już można zobaczyć jego efekt działania patrząc na jego rodzinny dom, który jest w trakcie budowy. Zaangażowanie się w muzykę elektroniczną, może dawać wrażenie unikania odpowiedzialności przez trzydziestokilkuletniego ojca, jednak Amanda daje mu możliwość realizacji zapału z młodości. Jako rockman na nieznanym muzycznym terytorium, został zmuszony do pokazania pokory i nauki wszystkiego od nowa. 

Artykuł kończy się zdaniem: To jest ten fenomen, który znasz z dzieciństwa - o wiele więcej zabawy daje budowanie miasta twoimi klockami Lego, niż zabawa wybudowanym miastem.

Redaktor: Reeta Niemonen
Fotograf: Meri Björn
Tłumaczenie na j. angielski: Sohvi-Maari Hellsten
Tłumaczenie na j. polski: Aga
Link do wywiadu: lukio.fi

Ogólnie artykuł jest napisany w innej formie niż typowy wywiad, trochę trudny do czytania, ale to sprawia, że jest ciekawszy. Zostały umieszczone podstawowe informacje, które każdy fan The Rasmus zna, ale pojawiły się również ciekawostki. Jestem niestety zawiedziona brakiem jakiejkolwiek informacji na temat planów muzycznych samego zespołu. To pokazuje, że ten wywiad to kolejny sposób opisania starych, dobrych czasów, którzy już wszyscy świetnie znają. Świetnym dopełnieniem artykułu jest profesjonalna mini sesja zdjęciowa. Kiedy je zobaczyłam, uświadomiłam sobie jak bardzo Lauri się zmienił. 


Czy nie uważacie, że Lauri jako frontman powinien poinformować fanów na jakim etapie nagrywania nowej płyty jest zespół?

6 komentarzy:

  1. Prawdę powiedziawszy, delikatnie "martwię się" o przyszłość The Rasmus... Słuchając ostatniej płyty i oglądając teledyski do utworów mam takie uczucie, jakby muzyka TR przestała na mnie działać tak jak kiedyś... Prawdą jest, że Lauri się zmienił, nawet BARDZO. I pewnie jest to spowodowane chęcią podążania z biegiem czasu lub po prostu zmianą perspektywy, a może Lauri poczuł, że chce robić ciut inną muzykę, to wie tylko on sam. Lecz faktem jest, że tęsknię za "dawną" muzyką, za "dawnym" klimatem i obecna twórczość nie dostarcza mi tylu emocji, co poprzednie płyty. Co więcej, wydaje mi się, że zespół delikatnie schodzi jednak na drugi plan... I to mnie smuci najbardziej :( A Lauri oczywiście powinien powiedzieć jak chłopaki stoją z płytą, zdradzić choć rąbka tego co się dzieje w studio (lub czy w ogóle się dzieje). Koniec końców, obecna twórczość TR mnie nie satysfakcjonuje i baaardzo tęsknię za owymi wspomnianymi w artykule "starymi, dobrymi czasami"... Ale kto wie co nas czeka w przyszłości, może jest jednak jakaś nadzieja ? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Lauri się zmienia to normalne w kwietniu skończy 35lat:). On się zmienia i styl muzyki też, który nie jest tym z przed kilku lat. Mam nadzieje, że to chwilowa zmiana. Ostatnia płyta The Rasmus jest słaba ale nie najgorsza. Mam nadzieję, że nowa płyta nad którą pracują zabrzmi tak jak kiedyś. Tak jak płyta Dead Letters z 2003r lub Hide from the sun z 2005r to ich styl i brzmienie, którego brakuje.

    OdpowiedzUsuń
  3. Myślę, że z Laurim będzie tak jak z naszą Chylińską. Ma dziecko, odnalazł drugą połówkę i jest szczęśliwy. To wszystko prowadzi do tego, że prawdopodobnie on jak i reszta zespołu nie odczuwa już potrzeby aby "katować" siebie i innych tym, że świat jest zły i ponury. Życie codzienne ma ogromny wpływ na twórczość artysty. Nawet kiedyś w jakimś starym wywiadzie ( nie pytajcie jakim, bo naprawdę nie pamiętam), Lauri powiedział szczerze, że nie wie czy kiedykolwiek wrócą do starego brzmienia, bo póki co nie odczuwają takiej potrzeby... Także chyba czas się przyzwyczajać i przyjmować to co tworzą...chociaż istnieje ryzyko, że może nas pozytywnie zaskoczą :)
    Patrycja

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie rozumiem co dzieje się z Laurim i zespołem. Ja również odczuwam, że to nie jest już ten sam zespół co kilka lat temu, wydaje mi się że nie ma w nich już tej energii, tego szaleństwa, a nieraz przecież potrafili hipnotyzować sobą i swoją muzyką, coś się zmieniło szkoda. Według mnie na gorsze i tak naprawdę nic konkretnego nie jest wiadomo ani o tym co zespół będzie chciał robić a jeśli już to jest to podawane w minimalnych ilościach co jest przykre. Zmiana wizerunku samego wokalisty nie podoba mi się według mnie, lepiej wyglądał za czasów Dead Letters czy Hide from the sun. A co do brzmienia to o wiele bardziej wole moc gitary i perkusji niż jakąś muzykę elektroniczną. Dla mnie osobiście te zmiany które zaszły u nich w ostatnim czasie powodują że aktualny klimat zespołu nie' porywa mnie' a przecież to jest rock a nie pop czy inne gatunki.

    OdpowiedzUsuń
  5. Ich ostatnia płyta była trochę smutna. Słuchałam jej wiele razy, i wciąż nie mogę zrozumieć co się dzieje. Szczerze mówiąc, słuchając piosenki "Somewhere", poczułam się, jakby The Rasmus chcieli zejść ze sceny. Nie są już rockowi, tajemniczy. Co prawda nie chcę dopuszczać myśli o wypaleniu się zespołu, ale taka prawda:( Mam nadzieję, że wrócą do starego brzmienia, chociaż ono nigdy nie będzie takie samo:(

    OdpowiedzUsuń
  6. Dokładnie , co z The Rasmus......!? Tęskni mi się za mocnymi kawałkami jak np. "In the shadows" , "First day of my life" albo "Ghost of love". Mi sie wydaje ,że to jest taka "cisza przed burzą" .
    Fakt. Ja również zaczęłam się uczyć języka fińskiego i mam zamiar w następnym roku polecieć do Finlandii .
    Pozdrawiam wszystkich fanów !! :)

    OdpowiedzUsuń